Madam Secretary

Serial polityczny prod. USA. Wystartował we wrześniu 2014.

Jakiś czas temu ponownie naszło mnie na „rządowe” produkcje, więc przypomniałem sobie naszą polską Ekipę Agnieszki Holland, duński Borgen (Rząd) oraz, rzecz jasna, byłem na bieżąco z House of Cards. Gdy więc w 2014 dowiedziałem się, że startuje kolejny serial z akcją na szczytach władzy, od razu byłem w trybie „zainteresowany”.

Na początku oglądania poczułem jednak zawód. Madam Secretary niemalże w niczym nie przypominał żadnego ze wspomnianych wyżej tytułów. Był za miękki. Nie czułem jakiegoś narastającego napięcia, klimatu sensacji. Po pierwszym odcinku miałem sobie dać spokój, ale zostałem na kolejny, potem znów na kolejny i ani się obejrzałem, czekałem na ten serial, jak na resztę z moich ulubionych.

Fabuła:

Główną bohaterką jest dr Elizabeth McCord, była analityk wywiadu CIA, a na początku serialu wykładowca nauk politycznych na Uniwersytecie Virginia. Wraz z rodziną wiedzie spokojne życie: jej mąż jest wykładowcą religioznawstwa, trójka dzieci, w tym dwoje nastolatków. To, co ją wyróżnia (a o czym nie wszyscy wiedzą), to że aktualny prezydent Stanów Zjednoczonych był jej szefem w czasach, gdy pracowała dla wywiadu. I to właśnie do niej się on zwraca, gdy w katastrofie lotniczej ginie sekretarz stanu (w Stanach nie ma ministrów, są sekretarze. Sekretarz stanu to odpowiednik ministra spraw zagranicznych). McCord przyjmuje ofertę objęcia stanowiska - i tak rozpoczyna się cała historia.

Od razu mamy też jakiś spisek (wszak to serial polityczny). Przyjaciel McCord z czasów CIA, George Peters, zdradza jej swoje podejrzenia, że poprzedni sekretarz stanu nie zginął w wypadku lotniczym, tylko został zamordowany. Nie bardzo mu wierzy, jednak po kilku dniach Peters sam ginie w wypadku, co już raczej nie może być przypadkiem. Pani sekretarz rozpoczyna własne, poufne śledztwo, w którym pomagają jej mąż oraz dwie dawne agentki, z którymi przyjaźni się od lat.

Akcja Madam Secretary faktycznie jest dość łagodna. Co prawda tematyka odcinków jest interesująca, jednak wszystko odbywa się tu dość - może to złe określenie? - miło i spokojnie. Poważne konflikty międzynarodowe, akcje Departamentu Stanu, zamach na życie poprzedniego sekretarza stanu itp. - „kataklizmy” te nie budzą jakiegoś większego dreszczyku emocji. Ale potrafią wciągnąć. Może to zresztą zaleta tego serialu? Inne przesiąknięte są klimatami thrillera, trupami, krwawymi konfliktami - w tym można odpocząć, ale bez ryzyka nudy. A może to (uwaga: teoria spiskowa!) zagrywka pod kątem Hillary Clinton? Podobnie jak McCord jest blondynką, sama była sekretarzem stanu, a producenci amerykańskich seriali bardzo kochają Demokratów. Obraz ciepłej i sympatycznej Madam Secretary mógł wspomóc kampanię Hillary Clinton (przypominam, że serial wystartował na jesieni 2014). Okazuje się zresztą, że nie tylko mi to przyszło do głowy - np. prorepublikańska organizacja „Culture and Media Institute” zarzuciła to twórcom serialu wprost. Na szczęście dla polskiego widza takie niuanse są zupełnie bez znaczenia (co najmniej dla widza piszącego te słowa). Serial mi się podoba niezależnie od tego, jak jest postrzegany w dalekiej Ameryce.

Wracając do fabuły: odcinki są na zasadzie „każdy o czymś innym”, ale pierwszy sezon jako leitmotif ma rozwiązanie tajemnicy, kto stał za zabójstwem poprzedniego sekretarza stanu. W drugim sezonie taką osią jest sprawa Dmitra Petrova, rosyjskiego oficera zwerbowanego przez męża McCord do pracy dla CIA. Petrov zostaje aresztowany, w ostatnim odcinku mamy jego szczęśliwe uwolnienie. W 3. sezonie prezydent Dalton walczy o reelekcję.

Aktorzy. W głównej roli Téa Leoni, którą jakoś trudno mi było skojarzyć, choć grała w Parku Jurajskim 3 czy jako główna bohaterka w serialu Naga prawda. Ale daje radę, pasuje do tej roli. Prezydenta gra Keith Carradine, którego już widziałem w serialu Criminal Minds w roli seryjnego mordercy. Ciekawostka: to przyrodni brat nieżyjącego już Davida Carradine, którego przedstawiać fanom filmów i seriali nie muszę. Z pozostałych osób trudno wychwycić jakąś bardziej znaną twarz, wyjątkiem jest Željko Ivanek, bardzo charakterystyczny aktor pochodzenia słoweńskiego (Damages, Banshee, 24). W rolach gościnnych mamy już bardziej znane postaci: m.in. Morgan Freeman, Louis Gossett, Jr., Tom Skerritt, a także grającą samą siebie Madeleine Albright, sekretarz stanu z czasów prezydentury Billa Clintona.

Serialu nie polecałbym osobom nastawionym na mocne sceny, efekty, jakąś porywającą akcję. Ale może się spodobać tym, którzy po prostu chcą obejrzeć dobrą, rzemieślniczą robotę i nieco odpocząć przy całkiem ciekawej opowieści.

Obsada:

  • Téa Leoni - Dr. Elizabeth „Bess” Adams McCord
  • Tim Daly 0 Dr. Henry McCord, mąż Elizabeth
  • Bebe Neuwirth - Nadine Tolliver, szefowa gabinetu McCod
  • Željko Ivanek - Russell Jackson, szef sztabu prezydenta
  • Keith Carradine - Conrad Dalton, prezydent USA

Sezony:

(Serial #2)

  • seriale/madam-secretary
  • ostatnio zmienione: 09.08.2018